Blog > Komentarze do wpisu

Pizza... na sposób studencki

Pizza jest jednym z naszych dań. Mój Mężczyzna nauczył mnie ją robić. Nie lubimy oboje tak zwanych domowych pizz - na grubym cieście, z kiełbachą i wszystkim, co się znajdzie w lodówce. Staramy się raczej zbliżyć smakiem do pizzy z dobrej pizzerii :-)

Nasz placek jest dla mnie pyszny, ale niektórzy nazwaliby go biednym, bo nie bawię się w parmezany, świeżo przygotowane pasty z prawdziwych pomidorów, miliony dodatków... Cóż, nazwijmy więc tego placka pizzą na sposób studencki.

Wczoraj przygotowałam wersję już zupełnie okrojoną, bo o ile naszymi dodatkami są zwykle szynka, pieczarki, kukurydza, cebula, czasem papryka, o tyle teraz ograniczyłam się do szynki i kukurydzy. Placek był gotowy po godzinie od założenia fartuszka :-)

Krok po kroku pokażę więc, jak tę pizzę wczoraj robiłam, czego używałam, czym można to zastąpić. Aha! Zazwyczaj moje zdjęcia potraw - powiem nieskromnie - są ładne. Te jednak wyszły okropnie! Po pierwsze: światło, po drugie: spieszyłam się. Wybaczcie, bo moja pizza może nie wyglądać na tych zdjęciach tak apetycznie, jak powinna.

 

A zatem - od początku:


Przygotowałam zaczyn drożdżowy.

Wymieszałam około 1/3 szklanki ciepłej (nie gorącej!) wody (może być mleko) z 1,5 łyżeczki mąki, 1 łyżeczką cukru i 3 łyżeczkami świeżych drożdży. Odstawiłam, żeby zaczyn się spienił - trwało to około 10 minut.

 

W tym czasie starłam ser.

Wzięłam 1 niedużą kostkę (nie wiem, ile ważyła); wydawało mi się, że sera jest za mało, więc pokroiłam na paski jeszcze 5 plastrów sera.

 

Na zaczynie pojawiła się piana - przyszedł czas na wyrabianie ciasta.

Do dużej miski wsypałam 2, może 3 szklanki mąki. Zawsze używałam zwykłej mąki pszennej, wczoraj pierwszy raz wykorzystałam mąkę pszenną pełnoziarnistą (i był to bardzo dobry wybór!). Do mąki dodałam olej (oczywiście lepsza byłaby oliwa). Można dodać 1 lub 2 łyżki oleju/oliwy, jednak ja lubię pizzę na bardziej chrupkim cieście, zwiększyłam więc ilość oleju do jakichś 5 łyżek. Dodałam też łyżkę ziół prowansalskich (można użyć po prostu oregano lub bazylii, co kto lubi), szczyptę soli, a następnie wlałam spieniony zaczyn drożdżowy. Zaczęłam wyrabiać ciasto. Trzeba to robić mocno, energicznie, by ciasto stało się kształtną gładką kulą. Kulę tę zostawiłam w misce i przykryłam bawełnianą ściereczką, po czym odstawiłam w ciepłe miejsce na pół godziny.

 

Gdy ciasto rosło, zrobiłam sos.

Najczęściej smaruję ciasto po prostu koncentratem, tym razem bardziej się wysiliłam: wymieszałam mały słoiczek koncentratu pomidorowego ze szczyptą soli, pieprzu, łyżką oleju (wiadomo: oliwa byłaby lepsza :P), łyżeczką octu, łyżeczką ziół prowansalskich oraz około 3 łyżkami wody (dodałam ją po to, by uzyskać dobrą konsystencję; wcześniej sos był zbyt gęsty).

 

Ciasto wciąż rosło, gdy posmarowałam niedużą ilością oleju blachę. Zdążyłam się też trochę ponudzić, pokroić szynkę w paski i odlać wodę z kukurydzy. Po trzydziestu minutach oczekiwania, ciasto zwiększyło swą objętość o jakieś pięćdziesiąt procent i wyglądało tak:

 

Podzieliłam tę kulę ciacha na dwie części, bo robiłam dwie pizze (mam mały piekarnik, więc były to dwie małe pizze). Rozwałkowałam pierwszą połowę i ułożyłam na blasze.

 

Następnie posmarowałam placka przygotowanym wcześniej sosem. Staram się smarować cienką ilością sosu, bo inaczej jedząc pizzę czuję tylko kwaśny smak pomidorowy.

 

Potem ułożyłam dodatki i ser.

Sprawa, która dla mnie jest ważna, a na którą wiele osób nie zwraca uwagi, to kolejność, w jakiej kładziemy składniki na pizzy. Wydaje się, że można je po prostu ułożyć pod serem lub na serze... Ale ja mam swoje zasady! :D Kukurydzę układam pod serem, bo położona na wierzch spada z placka przy krojeniu i podczas jedzenia. Szynkę kładę na serze tylko wtedy, jeśli jest to szynka dość tłusta i chcę, żeby się trochę wysuszyła. Pieczarki - wcześniej podsmażone na maśle, na przykład razem z cebulą - układam na serze, bo lubię, jak są bardziej suche, niż tłuste. Tak wyglądała moja kukurydza i pokrojona w paski szynka:

 

A potem ser... Duuużo sera!

 

Taką pizzę można jeszcze posypać ziołami.

Placka piekłam około 12-13 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 220 stopni Celsjusza. A jak upiekłam, to rzuciliśmy się na niego z Mamą i moim Ukochanym, nawet zapomniałam o zrobieniu zdjęcia. Na szczęście robiłam jeszcze drugą pizzę i ją już sfotografowałam :-)

 

Podsumowując: Pizza nie jest daniem bardzo pracochłonnym, co najwyżej czasochłonnym, chociaż - jeśli się człowiek zepnie - to w godzinę można wyczarować pysznego placka. Tyle czasu zwykle czekamy przecież na pizzę zamówioną w pizzerii! W wersji dla leniwych pizzę smarujemy nie sosem, a po prostu koncentratem, kupujemy od razu starty ser lub kładziemy na pizzy ser w plastrach. Jedyne, co zostaje, to wyrobienie ciasta.

 

Jeszcze mała refleksja dotycząca mojego wczorajszego wypieku: mąka pełnoziarnista sprawdziła się świetnie. Pizza miała trochę inny smak, niż ze zwykłej pszennej mąki; była pyszna!

środa, 03 kwietnia 2013, 6dni
Tagi: Pizza przepisy

Polecane wpisy

Komentarze
nulka0101
2013/04/04 17:34:55
:)))))))))))))))))
-
nulka0101
2013/04/04 18:19:27
Twoje zdjęcia są normalne, swojskie, przynajmniej wiem, jak wyglądała Twoja pizza bez obróbki - apetycznie :)
Już kiedyś miałam pisać o notorycznej i kompletnie nieprofesjonalnej prezentacji panela podłogowego w roli bohatera drugiego planu na moim blogu, ale później stwierdziłam, że nie będę się tłumaczyć. Tak jest i tak ma być ;)
-
2013/04/04 18:31:23
Haha! Ale to całkiem ładny panel :P
Dziękuję za miłe słowo :-) Po prostu bywałam bardziej zadowolona ze swoich zdjęć. Jutro upiekę jakieś ciacho, może uda mi się złapać lepsze światło... :-)
Do 14 kwietnia:

Do 21 kwietnia:

Do 30 kwietnia: