Kategorie: Wszystkie | dom | kuchnia | rękodziełko | słowo
RSS
czwartek, 28 marca 2013

Przyznam, że ostatnio się rozleniwiłam. Trochę zaniedbałam siebie, swój rozwój i nie mogę tłumaczyć się pracą licencjacką, a wyłącznie lenistwem. Choć - muszę być szczera - praca powoli nabiera kształtów (przynajmniej w mojej głowie).

A czym się jeszcze zajmuję? Hm, szydełkowanie odstawiłam na jakiś czas. Nie mogę się zmotywować. Ale mam jedną pasję, której realizowanie wychodzi mi lepiej, niż szydełkowe kurczaki: gotowanie. Tak zwykle zaczyna się piątkowe popołudnie, czyli czas przygotowywania spaghetti:

Choć tydzień temu trochę innowacji wprowadziliśmy do naszej tradycji, mężczyzna mój przygotował bowiem przepyszne spaghetti z krewetkami. Nie pomyślałam nawet o zrobieniu zdjęcia!

Ostatnio więcej pracy wkładam w naukę, w przygotowywanie się do zajęć i czuję się z tym całkiem fajnie. Jak mawiam: załączyłam kujoństwo ;-) Oglądam też filmy, staram się je systematycznie oceniać na Filmwebie - po to tylko, by wiedzieć, co jeszcze może mi się spodobać.

A niebawem święta, dla mnie to szopka wielkanocna, coś na kształt tradycji rodzinnej. Dobrze, że jajka lubię. To po prostu okazja, by pojechać do Mamy (a okazja taka zdarza się mniej więcej raz w miesiącu).

niedziela, 03 lutego 2013

Jutro najtrudniejszy w tej sesji egzamin. A uczę się w tym roku tak:

 

Nie lubię i nie potrafię uczyć się z ciągłych, jednokolorowych notatek. Nie umiem uczyć się, czytając książkę i nie zapisując nic. Zapisywanie sprawia, że pamiętam - ale zwykłe notatki nie wchodzą w grę. Zbyt dobrze działają na mnie kolory i ciekawe formy, żebym marnowała czas na dziesiątki zapisanych linearnie czarnym tuszem kartek formatu A4.

Składam więc puzzle - a to tylko jedna piąta całego obrazka. Mam nadzieję, że do jutra uda mi się złożyć całość :-)

Tagi: nauka
12:31, 6dni
Link Komentarze (3) »
piątek, 01 lutego 2013

Kupiłam sobie dwie książki o szydełkowaniu. Obydwie z wzorami, ale także z kilkoma stronami poświęconymi podstawom tej sztuki.

 

 

Pierwsza książka - ta jasnożółta - jest cudowna. Piękne zdjęcia pięknych robótek, konsekwencja w opisach wzorów, uporządkowane informacje, przydatne rady... Połowa książki poświęcona jest robieniu na drutach, może się kiedyś zmotywuję, bo na razie zupełnie mi to nie wychodzi ;-)

 

Druga książka - niebieska - jest cieniutka, zawiera kilka lub kilkanaście wzorów. No i wzory te niby są ciekawe, ale z uwagi na specjalność, którą studiuję, nie mogę patrzeć na brak konsekwencji w opisach i błędy edytorskie... Brzmi to może śmieszne, a teoretycznie nic we wzorach nie zmienia, ale mnie zniechęca. Co więcej, wzory nie są opisane dość jasno, przejrzyście dla zielonych - a strony dotyczące podstaw szydełkowania i proste właściwie projekty wskazują, że dla zielonych właśnie tę książkę napisano.

 

Książka ze zwierzętami, owocami i innymi pięknymi dekoracjami jest bardzo inspirująca. A jakaż byłam dumna, gdy udało mi się odszyfrować kilkanaście linijek zapisanego skrótami wzoru i zrobić motylka cytrynka (oczywiście krzywulca)!

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Jeden z czterech egzaminów za mną. Tak się złożyło, że ułożyły się w tym roku od najłatwiejszego do najtrudniejszego i najbardziej stresującego, więc napięcie z czasem - zamiast opadać - rośnie.

Wełenkowo próżnuję, ale kupiłam sobie drugą już książkę o szydełkowaniu. W następnym wpisie się pochwalę. Tymczasem zostawiam tutaj cierpliwie czekające na mnie włóczki i szydełka, a sama wracam do edytorstwa tekstu.

czwartek, 24 stycznia 2013

Talentu do rękodzieła nigdy nie miałam, ale zawsze mnie do niego ciągnęło. Uczę się więc, próbuję coś tworzyć, a jeśli wytrwałość pozwoli mi na wykonanie czegoś w miarę estetycznie, to pękam z dumy.

 

Wyszydełkowałam więc bez żadnego wzoru krzywego, ale jakże uroczego kurczaka-paralityka

 

Zrobiłam żółty pompon, a z niego... kolejnego kurczaka

 

Wyciągnęłam resztki filcowych arkuszy, plastikowe oczy i zmontowałam ptaszka, który wisi dzielnie na drążku do zazdrostek. Ma już nowego przyjaciela w kolorze zielono-pomarańczowym - jeszcze nie sfotografowanego.

 

Tymczasem nie uczę się szydełkowania, nie szyję pokracznych kur i innych kwiatów, nie gotuję kolorowych, wymyślnych potraw, nie piekę pachnących ciast - choć bardzo bym chciała. Siedzę z nosem w książkach... Sesja.

czwartek, 17 stycznia 2013

Od pierwszego wpisu minęły ponad dwa tygodnie i mogłoby się wydawać, że to tylko słomiany zapał i postanowienie jak jedno z wielu - nic bardziej mylnego! Działam, żyję, nie boję się. Na swój sposób, czasami małymi, czasami większymi krokami poruszam się do przodu - wyłącznie do przodu!


Prawie codziennie poświęcam chwilę na szydełkowanie, znam już podstawy, kupiłam nowe szydełka, powoli uczę się szydełkować starannie proste rzeczy, potem przyjdzie czas na kwiatki i inne cuda.

Działam w kole zainteresowań na uczelni, rozwijam się; mam do napisania artykuł, stworzyłam dziś ankietę, która mi w tym pomoże.

Powoli nadrabiam zaległości na uczelni.

Załatwiłam wciąż odkładaną na jutro sprawę z lekarzem.

 

Jestem zmęczona jak zawsze, ale tym razem każdego wieczoru przeprowadzam w głowie bilans rzeczy zrobionych i wychodzi na plus. Niebawem trochę zdjęć. Na razie rozwijam się po cichu, sesja goni, milion spraw, a moje szydełkowe twory nie są jeszcze godne prezentacji.

 

Wiem jedno - to postanowienie było bardzo dobrym krokiem. Ale tylko pierwszym krokiem. Kolejne stawiam każdego dnia i jestem z siebie dumna.

Do 14 kwietnia:

Do 21 kwietnia:

Do 30 kwietnia: